Dzisiejsze zagrożenia dla polskich funduszy mają źródło w Warszawie i Budapeszcie. Do roku 2015 były rozmaite kłopoty z „nowymi” krajami, ale większy problem był z Południem. Przeważał pogląd, że historyczne rozszerzenie UE w roku 2004 to sukces i szczęśliwe przezwyciężenie dziedzictwa Jałty. Łączyła sie z tym gotowość przekierowania hojnego budżetu, wspomagającego dotąd państwa iberyjskie, Grecję i Irlandię, w stronę Wschodu. Po roku 2015 klimat zmienił się radykalnie, za sprawą „dobrej zmiany”. Bo to nie małe Węgry, ale największy z „nowych” krajów! Wielkie nadzieje i wielkie rozczarowanie. Czy na prawdę dzielimy te same demokratyczne wartości, które były przepustką do Unii? Gdy na korytarzach Brukseli dało się słyszeć, że rozszerzenie UE było błędem, wiedziałem, że prędzej czy później Polska zapłaci słoną cenę za grzechy PiS.
Stało się! Projekt budżetu UE 2021-27 to dopiero początek trudnej batalii, ale już widać straty. Polska straci w spójności znacznie więcej, niż deklarowane przez komisarza Oettingera cięcie rzędu 7 proc. Każdy dodatkowy, stracony miliard idzie na konto Kaczyńskiego. To już nie tylko utrata wpływów i rosnący wstyd za rządzących. Koszt „wstawania z kolan” staje się policzalny w miliardach euro!
Unijne siedmiolatki 2007-13 oraz 2014-20 były budżetami solidarności z Wschodem. Z krajami dawnego RWPG, które po roku 1989 ruszyły w poszukiwaniu straconego czasu. Plan na lata 2021-27 jest wyrazem soidarności z Południem. Z krajami, które najgorszy kryzys gospodarczy mają za soba, ale zmagają się z kryzysem migracyjnym. Na co liczy Polska PiS otwarcie manifestująca całkowitą obojętność w tej sprawie? Dwa bratanki, Polska i Węgry szykują dla siebie większą szkodę, niż wstępne cięcia w funduszach spójności, które można łatwo wyczytać z propozycji Komisji Europejskiej z dnia 2 maja 2018 roku. Już przyznane fundusze mogą być zamrożone w krajach, które łamią zasady europejskiego klubu. Już nie tylko zasady racjonalnego gospodarowania, lecz także zasadę rządów prawa. Wiązanie budżetu UE z praworządnością jest inspirowana wprost przez nadużycia władzy PiS. Ale brak zaufania, jaki spowodowała „dobra zmiana” i oligarchiczny system Węgier ciąży całej Europie Środkowo-Wschodniej. W tym sensie nasza część Europy odsiaduje budżetowy wyrok zbiorowy za grzechy Kaczyńskiego i Orbana! Wyrok przeliczalny na miliardy euro!
