Polacy, coś złego z nami się stało!

Premier Szydło, mówiąca o Europie językiem Marine Le Pen po zamachu w Manchesterze, warta jest Kaczyńskiego, mówiącego językiem Gomułki o Niemcach. On więzi Polskę w swych prywatnych obsesjach. Ona mówi do ucha prezesa, nie bacząc na szkody międzynarodowe.

Każdy miesiąc „dobrej zmiany” czyni coraz trudniejszą naszą misję w Brukseli. Od roku 2015 przekonujemy, że prawdziwa Polska nie jest Kaczyńska, bo taka Polska nie odnajduje się w demokratycznym świecie. A rządzący przeczą nam słowem i czynem. Akurat w czasie, gdy rysuje się wizja Unii Europejskiej, tożsamej z euro, szefowa polskiego rządu mówi twarde „nie” uchodźcom i europejskiej solidarności. Obowiązuje prawda prezesa – uchodźcy roznoszą zarazki! Mam niewielkie oczekiwania, co do zdolności rozumienia współczesnego świata i polskiej racji stanu w politycznym teatrze kukiełek Jarosława Kaczyńskiego. Zakładam więc, że premier Szydło nie rozumie, jak bardzo paskudzi pamięć dumnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, otwartej i tolerancyjnej. Powinna jednak rozumieć, że reprezentuje kraj, z którego wzięły się całe pokolenia emigrantów i uchodźców od głodu i wojen. Szukali lepszego życia w Europie, Ameryce i Australii. I znaleźli, bo nie rządzili tam Kaczyński z Szydło! Oboje wieńczą ponure dzieło niszczenia legendy Solidarności. To była nasza wizytówka, eksportowa, polska marka przełomu wieków. Aż do czasu, gdy Jarosław Kaczyński uniemożliwił wspólne świętowanie Sierpnia, a Beata Szydło sprawiła, że kolebka Solidarności postrzegana jest dzisiaj jako najbardziej egoistyczny kraj w Europie. Realny dorobek „ dobrej zmiany” na arenie międzynarodowej…

W obraźliwych dla wspólnoty europejskiej słowach Szydło kryje się także negacja przyjętych wcześniej zobowiązań. Zostały wynegocjowane przez rząd Kopacz, by złamać zasadę automatyzmu relokacji w imię dobrowolności. Potwierdzone przez rząd Szydło, ale odwołane po zamachach w Paryżu słowami wiceministra Szymańskiego. Słowami, które odbiły się szerokim echem w Europie i zapisały się w kronice hańby polskiej dyplomacji, obok wyczynów Kaczyńskiego, Waszczykowskiego i wspomnianego dorobku Szydło. Wespół zespół odwołali zasadę solidarności Unii z Polską w istotnych dla nas sprawach, także budżetowych. Pacta sunt servanda? Coś takiego nie istnieje w słowniku „dobrej zmiany”, ale płaci się za to osamotnieniem naszego kraju…

Naruszenie elementarnych zasad przyzwoitości ludzkiej i państwowej szczególnie razi, gdy sprawcy obnoszą się ze swym chrześcijańskim rodowodem. Po wyjściu z kościoła, hulaj dusza, Boga nie ma! Jest jego samozwańczy namiestnik w Toruniu, gotów odpuścić wszelkie grzechy, jeśli grzesznicy zasilą go publicznym groszem.

Jak teraz przekonać, że jest to tylko przejściowa, uleczalna choroba polskiej duszy? „Mission impossible”! Bo Europa widzi sondaże. Widzi toksyczny wpływ propagandy PiS i pranie mózgów przez telewizję Kurskiego. Dumna Rzeczpospolita, kraj Solidarności, przerabiany jest na kraj ksenofobów, tolerujący faszyzujące pochody ONR-u. Bóg w dom, gość won. Brzydniemy w oczach Europy. Polacy, coś złego z nami się stało…
Trwa ładowanie komentarzy...