Nasze energetyczne wygody i niewygody w Unii Europejskiej

Obecnie przeważa niewygoda, bo rozgrywa się batalia o reformę unijnego sytemu handlu emisją CO2 (ETS). Jest to rynkowy mechanizm wprzęgający energetykę w zmagania z ociepleniem klimatu. Od samego początku, czyli negocjacji akcesyjnych, przez lata członkostwa, aż do dnia dzisiejszego, dostosowanie naszej energetyki do wymogów środowiskowych Unii rodzi napięcia. Taka jest uroda naszej energetyki, opartej na węglu. Zachód miał więcej czasu na stopniowe przeobrażenie takich skupisk węgla i stali, jak Zagłębie Ruhry, czy Limburgia. Zagranica docenia nowy krajobraz gospodarczy Śląska, ale już skokowy spadek emisji gazów cieplarnianych w Polsce po roku 1989 umyka uwadze, bo unijna poprzeczka wędruje coraz wyżej.

15 lutego 2017 delegacja PO-PSL nie mogła poprzeć reformy ETS w kształcie przegłosowanym przez Parlament Europejski, z uwagi na odstępstwa od tego, co wywalczyła premier Kopacz na szczycie UE w październiku 2014 roku (zabranie z rynku 800 mln uprawnień na rzecz rezerwy stabilizacyjnej, czy sposób zarządzania Funduszem Modernizacyjnym). Warto jednak odnotować rozwiązania korzystne dla naszej gospodarki, które cierpliwie forsowano z pomocą siły głosów naszej frakcji: bezpłatne uprawnienia do emisji dla energetyki, potwierdzenie Funduszu Solidarności i dodatkowego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (z myślą o Śląsku), wsparcie dla ciepłownictwa i ochrona sektorów najbardziej narażonych na ucieczkę za granice EU ( tzw. carbon leakage -cementowy, stalowy, nawozowy, rafineryjny). Ale bez złudzeń. Ujawniona w tej batalii, ale skutecznie przez nas odparta, gotowość wyeliminowania węgla spośród nośników energii będzie wracała. Splot klimatyczno-energetyczny pozostanie naszą niewygodą…

Jest jednak druga, jaśniejsza strona tego klimatyczno-energetycznego medalu. Materializuje się Unia Energetyczna – polski projekt wniesiony na unijną agendę w czasie, kiedy jeszcze Polska była wiarygodna i słuchana. Materializuje się w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, uwalniając Europę Wschodnią od szantażu Gazpromu. Można narzekać na tempo, na różnice interesów, ale trzeba być ślepym, by nie widzieć, jak bardzo Europa 2017 różni się od Europy 2009, bezradnej w obliczu blokady dostaw gazu via Ukraina. Lekcja została wzięta. Unia finansuje dywersyfikację dostaw, czyli terminale LNG w Świnoujściu, Kłajpedzie, Krk i Konstancy oraz ponad graniczne, dwukierunkowe (reverse flow) połączenia, które są techniczną przesłanką pomocy w potrzebie. Takie „interkonektory” mamy lub wkrótce będziemy mieli z Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą. To jest filar europejskiego systemu bezpieczeństwa i solidarność UE w najlepszym wydaniu!

Nasza niewygoda klimatyczna powinna słabnąć w miarę rosnącej świadomości Polaków, że jakość powietrza, jakim oddychają, jest równie ważna, jak przyszłość górnictwa węgla. Wedle rachunków Komisji Europejskiej, koszty zanieczyszczenia powietrza w Polsce, powodowane głownie przez spalanie węgla, opiewają na 6 proc. PKB (26 mld euro) – niechlubny rekord Europy! Zaś wygoda - bezpieczeństwo energetyczne zależy od miejsca Polski w UE. Usłyszałem od wpływowego polityka RFN: „jeśli mamy na dłuższą metę mieć nieprzewidywalną Ukrainę i Polskę Kaczyńskiego, to jestem zwolennikiem następnych nitek Nord Streamu”. Otóż to! Nasz bilans wygód i niewygód energetyczno-klimatycznych zależy od modelu rozwojowego i naszej wiarygodności w Europie. Jedno i drugie ma się źle w epoce „dobrej zmiany”.
Trwa ładowanie komentarzy...